piątek, 8 kwietnia 2016

7. Biały puch

 Za 10 dni święta Bożego Narodzenia. Spędzę je razem z Szymonem. Niesamowicie mnie to cieszy. Tyle czasu go nie widziałam! Dziś, albo jutro poda mi datę swojego przylotu do Polski. Nie mogę się już doczekać! Czy ten czas nie może trochę przyśpieszyć?! Wiem, że jestem bardzo niecierpliwa, ale tak mocno go kocham...

Marcel tak jak zapowiedział rano przyszedł. Zachciało mu się pobawić w ninję i nawet nie zauważyłam kiedy wszedł do mojego mieszkania. Na powitanie dostałam z poduszki w brzuch.
-O tyy-wydarłam się na cały głos i żuciłam się biegiem do sypialni. Chłopak chyba przewidział, że poszłam po broń, bo się schował. Szukałam go dosłownie wszędzie. Sprawdziłam każdy kąt i już myślałam, że po prostu uciekł, ale brunet nagle wyskoczył z szafy i znowu mnie zaatakował. Niestety nie grzeszę wyśmienitą sprawnością fizyczną, więc miałam nie lada problem uciec od kolejnych cioców. W pewnym momencie całe pomieszczenie pokryło się pierzem. Pierzem z poduszki, którą byłam katowana.
 Dławiłam się śmiechem, a sprawca całego zamieszania stał cały czas w tym samym miejscu i nie wiedział co zrobić, sprzątać czy się śmiać. Chociaż w tamtym momencie chyba średnio było mu do śmiechu.
 Jeszcze bardziej rozbawiła mnie bezradność chłopaka o czekoladowych włosach. Rozglądał się niepewnie, trzymając podszewkę w ręku.
-Moja podusia-powiedział rozdzierającym się głosem dziecka, kiedy wreszcie udało mi się opanować i wstać. Znowu tarzałam się po podłodze. Myślałam, że mój brzuch eksploduje tak jak jasiek Marcela. Trzeba przyznać, że ten wybuch był efektowny. Taki deszcz piór. Ciekawie to wyglądało, tylko szkoda, że trzeba to później sprzątać.
-Na czym ja teraz będę spać?-odparł tym razem śmiejąc się.
-Na łóżku! Przecież ono nie zostało zdetonowane-wybuchłam po raz kolejny.
-Celek, mogę dać ci misia.
-No nie wiem... Wolałbym podusię-ostatnie słowo po raz kolejny mnie rozwaliło. To dlatego, że wypowiedział je w tak komiczny sposób, że naprawdę ciężko powstrzymać śmiech.

❤❤❤
Hej, hej, hej!!! 
Króciutki rozdział, 
ale za to będę się starała dodawać je 
częściej.
Nie mogę Wam Kaczorki obiecać, 
że będą super często, ale będą częściej niż do tej pory.

Pozdrawiam,
Misia ❤

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz